Matrix – im starszy tym lepszy?
Postanowiłem odświeżyć sobię pamięć i po kilku latach obejrzałem ponownie pierwszą część Matriksa. Prawdopodobnie minęło co najmniej kilka lat od mojej poprzedniej projekcji, ponieważ po części drugiej i trzeciej na 99% nie miałem ochoty wracać do tej trylogii ;)
Co ciekawe, Matrix nadal robi wrażenie. Co jeszcze ciekawsze – mogłem cytować dialogi przed ich wypowiedzeniem. :) Z wrażeń w trakcie seansu – ten film ma naprawdę dobry scenariusz, a bracia Wachowscy to byli prawdziwi pionierzy tego gatunku. Przy wielu scenach wracało do mnie pytanie – jak oni na to wpadli? Po latach łatwiej także zauważyć ironię obecną w tym filmie prawie na każdym kroku, wydaje się, że twórcy mieli dużo zabawy przy jego kręceniu. Może podeszli do filmu w ten sposób dlatego, bo zdawali sobie sprawę, że równie dobrze film mógł osiągnąć taki sam “sukces” jak Johny Mnemonic ;)

Free your mind
Zarówno teraz jak i kilka lat temu odniosłem wrażenie, że film powstał w głównej mierze po to, aby pokazać jak najwięcej widowiskowych momentów akcji i strzelania. Na szczęście otoczkę i powodu ku temu ma prawie zawsze znakomite, co odróżnia go od 99% innych filmów “akcji”.
Wracając do samego tematu notki – przed włączeniem filmu miałem do wyboru także obejrzenie któregokolwiek filmu Hitchcocka. Byłem ciekawy czy Matrix przetrwa próbę czasu tak jak maja to w zwyczaju inne klasyki kina. Matriksowi dawałem tylko 50% na udany seans, jak widać niesłusznie. Polecam sięgnąć po DVD i życzę miłego seansu :) Chyba się przemogę i spróbuję obejrzeć część drugą i trzecią – spodziewajcie się sprawozdania na blogu :)
And remember – there is no spoon :)
Posted by komentator